Pielęgnacja dziecka

Zdrowy rozsądek

Nie bierzcie za poważnie wszystkiego, co radzą sąsiedzi, nie deprymujcie się tym, co mówią specjaliści. Zaufajcie własnemu zdrowemu rozsądkowi, nie szukajcie zmartwień, gdy ich nie iria, kierujcie się instynktem i przestrzegajcie wskazówek lekarza, a okaże się, że wychowanie dziecka nie jest aż tak skomplikowanym zadaniem. Wiadomo nie od dziś, że naturalna, wypływająca z miłości, opieka rodzicielska jest dla dzieci stokroć cenniejsza niż sprawne przewijanie pieluszek i biegłość w przyrządzaniu mieszanki. Każde wzięcie maleństwa na ręce, choćby początkowo niezgrabne, każde przewijanie, kąpiel, karmienie, każdy uśmiech budzą w nim poczucie, że należy właśnie do was, u was zaś — pełnię oddania dla niego. Nikt inny na świecie, z ogromnym nawet doświadczeniem, nie zaspokoi tej potrzeby dziecka.

Naturalnść rodziców wobec dziecka

Poszerzając ciągle zakres badań nad różnymi metodami wychowywania dzieci, specjaliści przekonywali się coraz dobitniej, że to, co dobra matka i ojciec wiedzeni instynktem robią wokół dziecka, jest dla niego mimo wszystko najlepsze. Co więcej, rodzice najlepiej wypełniają swe powinności, gdy są naturalni, nie skrępowani, wyzbyci lęku. Lepiej bowiem popełnić ileś błędów, zachowując naturalność, niż robić wszystko z drobiazgową dokładnością podyktowaną uczuciem niepokoju. Ojciec i matka tak naprawdę nie nauczą się, jak dbać o dzieci i jak sobie z nimi radzić, z podręczników i pogadanek, choć i te są ważne dla wyjaśnienia konkretnych problemów i rozwiania wątpliwości. Podstawy wynoszą już z dzieciństwa, bo sami byli wychowywani w pewien określony sposób.

Codzienna pielęgnacja maleństwa

Sami przekonacie się, że reszty można się nauczyć stopniowo, opiekując się własnym dzieckiem. To właśnie codzienna pielęgnacja maleństwa, przekonywanie się, że dajecie sobie radę z karmieniem, zmienianiem pieluszek, kąpielą  wieszcie świadomość, że mała czy mały z zadowoleniem przyjmuje was2e celebracje — to wszystko oswaja was z dzieckiem, dodaje pewności siebie i budzi miłość. Silna więź i wzajemna ufność rozwijają się niepostrzeżenie. Gdy mały poczuje się już odrębną osobą, która po swojemu myśli i chce postawić na swoim — a zacznie się to od około pierwszego roku życia — i wy, i on będziecie mieli j na czym się oprzeć, by poradzić sobie z takimi np. problemami, jak nadmierna żadza poznawania świata i postawa „na nie”.

Dziecko źródłem radości

Nie bójcie się własnego dziecka. Sądząc po tym, co mówi się o nadmiarze trosk, jakie stają się udziałem rodziców, można by nabrać przekonania, że dzieci przychodzą na świat z mocnym postanowieniem wejścia nam na głowę. To nieprawda. Wasza mała czy mały rodzi się, by wyrosnąć na rozsądnego i sympatycznego człowieka. Nie bójcie się nakarmić małą, gdy myślicie, że właśnie płacze z głodu. Gdyby nawet chodziło o coś innego, zje tylko troszeczkę, zostawiając resztę. Nie bójcie się okazywać jej uczucia i cieszyć się jej obecnością. Każde dziecko potrzebuje uśmiechu, łagodnej i czułej rozmowy, zabawy, pieszczoty — tak samo, jak potrzebuje witamin i kalorii. W serdecznej atmosferze wyrośnie na człowieka umiejącego kochać innych i czerpiącego z życia wiele rądości. Dziecko, które nie zazna czułości, wyrośnie na osobę zimną i obojętną.

Dziecko w pełni akceptowane

Dziecko w pełni akceptowane rozwija się najlepiej. Każde dziecko ma inną twarz. Każde rozwija się także według całkowicie indywidualnego modelu. Jakieś niemowlę może być bardzo zaawansowane w rozwoju fizycznym i ruchowym — wcześnie siada, wstaje, chodzi. Powiemy nim, że to mały atleta. Jednocześnie nie kwapi się do podejmowania czynności wymagających zręczności manualnej, ociąga się z mówieniem. Co więcej, taki właśnie „atleta”, co to z łatwością przewraca się na wszystkie strony, dźwiga się na nóżki i raczkuje, może niekiedy opóżniać się w nauce chodzenia. Dzieciom sprawnym ruchowo często późno wy- rzynają się ząbki i odwrotnie. Niejednokrotnie dzieci wyróżniające się w nauce szkolnej z takim opóźnieniem zaczynały mówić, iż rodzice podejrzewali momentami, że są nieme. Dzieci zaś przeciętnie zdolne nierzadko mówiły bardzo wcześnie. Celowo mówię tu o dzieciach z niewyrównanymi wskaźnikami rozwojowymi, ażeby dać wyobrażenie o tym, jaka mieszanina różnych cech
torów rozwojowych stanowi o ukształtowaniu się jednego człowieka.

Względy natury praktycznej

Są osoby od urodzenia grubokościste, masywne i krępe, inne urodziły się i pozostały drobnokościste i delikatne. O niektórych mówimy, że mają wrodzoną skłonność do tycia. Nawet jeśli chudną, np. podczas choroby, bardzo szybko to wyrównują. Kłopoty, jakie miewają w życiu, nigdy nie odbierają im apetytu. Inne zachowują szczupłą sylwetkę, mimo że odżywiają się bardzo dobrze i życie układa im się gładko. Kochajcie dzieci za to, czym są, cieszcie się, że tak właśnie, a nie inaczej wyglądają i zachowują się. Zapomnijcie o przymiotach, których wasze dziecko nie ma. To nie są rady dyktowane wyłącznie moim sentymentem do dzieci. Przemawiają za tym względy natury praktycznej. Dzieci w pełni akceptowane, choćby były nawet pospolite, niezdarne Czy wreszcie mało zdolne, uwierzą w siiebie i będą szczęśliwe. Nauczą się wykorzystywać jak najlepiej te zdolności, jakimi są obdarzone, i te sytuacje życiowe, jakie im będą sprzyjały. Nic sobie nie będą robić z własnych braków. Natomiast dzieci nie aprobowane w pełni przez rodziców, którym towarzyszy stale poczucie, że nie są w. gruncie rzeczy udane, będą wyrastać z brakiem wiary w siebie. Nigdy nie wykorzystają w pełni własnych możliwości intelektualnych i nabytych umiejętności ani też posiadanych walorów fizycznych.

Niemowlęta nie są z kruchego szkła

Niemowlęta nie są z kruchego szkła. „Tak strasznie się boję, że zrobię mu krzywdę, obchodząc się z nim nieumiejętnie” — tak mówi się często przy pierwszym dziecku. Nie musicie się aż tak martwić; wasze maleństwo jest dość wytrzymałe. Matki i ojcowie powinni choć na godzinę dostawać dziecko wkrótce  po porodzie, zwłaszcza gdy przebywanie w jednym pomieszczeniu z noworodkiem nie jest możliwe. Matka powinna być zachęcana do karmienia piersią, zwłaszcza przez pielęgniarki i lekarzy, a także przez rodzinę. Nie należy stosować podpórek pod butelkę — z wyjątkiem sytuacji, kiedy nie da się tego uniknąć, bo np. matka bliźniąt, jeśli nie ma żadnej pomocy, musi przy każdym karmieniu podeprzeć butelkę przynajmniej jednemu niemowlęciu. Matki i ojcowie, kiedy wychodzą z dzieckiem z domu lub uspokajają niezadowolone czy cierpiące na gazy, powinni częściej używać nosidełek niż leżaczków niemowlęcych. Nosidełko lepiej spełnia swe zadanie, jeśli niemowlę noszone jest z przodu, a nie na plecach.

Filozofia zbliżona do praktyki pediatrycznej

Te właśnie odkrycia przyczyniły się między innymi do ogolnego złagodzenia dyscypliny wychowawczej i zwiększenia starań o zapewnienie dzieciom tego, czego każde z nich jako odrębna indywidualność potrzebuje. Kilku luminarzy amerykańskiej psychiatrii — Aldrich, Powers i Ge- sell — zaczęło wprowadzać filozofię zbliżoną do praktyki pediatrycznej. Aż do lat czterdziestych lekarze ppżostali jednak niewzruszeni w sprawie karmienia niemowląt, obawiając się, iż nieregularne godziny i niejednakowe porcje mieszanki mogą wywołać groźne biegunki, które powodowały tak .wiele zgonów wśród niemowląt. Dopiero później eksperymenty doktora Prestona McLendona i pani Frances P. Simsarion z rytmem karmienia uwzględniającym „indywidualne zapotrzebowanie”, opublikowane w 1942 r., przekonały lekarzy, że większość dzieci może chować się Znakomicie i zdrowo, narzucając własne godziny karmienia. Od tego czasu rozpoczął się gwałtowny, o szerokim zasięgu zwrot w praktyce pediatrycznej. Obecnie większość niemowląt w Ameryce karmiona jest w pierwszych tygodniach życia według mniej lub bardziej swobodnego rytmu posiłków.