Kultura, intelekt, człowiek

Opieka nad osobami starszymi

<p>Obowiązkiem każdego dziecka jest dochowanie na starość swoich rodziców. Niestety, ale w dzisiejszych czasach coraz więcej dzieci zapomina o tym obowiązku. Nie jest kwestia tylko i wyłącznie ignorancji. Młodzi ludzie po prostu nie mają czasu, ani odpowiednich warunków, aby zaopiekować się swoimi rodzicami. Ciężko jest przecież znaleźć czas na opiekę nad wymagającą starszą osobą, kiedy codziennie spędza się kilkadziesiąt godzin w pracy. Ciężko chorej osoby nie można przecież zostawić na tak długo bez żadnej opieki. W każdej chwili może ona potrzebować pomocy w załatwieniu potrzeb fizjologicznych. Istnieje również kwestia podania leków o odpowiedniej porze oraz posiłków dla chorej. Poradzenie sobie z tym wszystkim nie jest łatwe. Tak naprawdę <strong>opieka nad osobami starszymi</strong> to ciężka praca, która wymaga uwagi i koncentracji przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Praktycznie niemożliwym jest podjęcia się tego zajęcia w pojedynkę. Warto więc wynająć opiekunkę, która chociaż na kilka godzin odciąży nas od tego obowiązku. W tym czasie będziemy mogli odpocząć lub załatwić inne ważne sprawy na mieście.</p>

AMERYKAŃSKA TWIERDZA

W re­zultacie twierdza amerykańska, pełna ludzi, którzy są często zachowawczy w sprawach religii, będąc zarazem szowinistami z przekonania, izolacjonista- mi w polityce zagranicznej i konserwatystami w po­lityce gospodarczej, zaczęła wzbierać od podskórnej rewolty przeciw wszelkim przykrym przejawom na­szej niebezpiecznej nowoczesności.Można nie zgadzać się z ich poglądami, ale trudno nie mieć sympatii dla tych ludzi, dotychczas zaję­tych głównie pomnażaniem dóbr materialnych i pod .wieloma względami prostych, którzy oderwani zo­stali od swoich „normalnych” zajęć, wciągnięci w obcy i wymagający świat i zmuszeni nauczyć się tak wiele w tak krótkim czasie. Być może najbar­dziej w stosunku przeciętnego Amerykanina do no­woczesnego świata należy podziwiać właśnie jego cierpliwość i hojność.

W CIĄGU POKOLEŃ

W ciągu zaledwie dwóch po­koleń wiejska protestancka indywidualistyczna kul­tura, panująca jeszcze powszechnie przed pierwszą wojną światową, uległa wielu gwałtownym zmia­nom. Zetknęła się ona z modernizmem w religii, li­teraturze i sztuce, relatywizmem w moralności, rów­nością rasową jako podstawą etyki i stosunków prawnych i szeroko rozpowszechnionymi podnieta­mi seksualnymi środków masowego przekazu. Szyb­kimi skokami musiała ona zetknąć się z darwiniz- mem, freudyzmem, marksizmem i keynesizmem oraz podporządkować się w sprawach polityki, gustów i sumienia kierownictwu nowego ty­pu wykształconych i kosmopolitycznych Amery­kanów.

INTELEKTUALISTA

Intelektualista jako ideolog, który pierwszy spro­wadzał do kraju wszelkie nowości i często przy­spieszał swoim wpływem ich akceptację, rzecz ja­sna, uważany był za tego, który przyczynił się w po­ważnej mierze do zniszczenia otoczki, w jakiej wy­rosła Ameryka, i rzecz jasna, w konsekwencji nie poskąpiono mu z tego powodu zarzutów ponad mia­rę. W dawnych czasach Ameryka nie miała ideolo­gii, gdyż sama nią była. Kiedy europejskie antago­nizmy zwietrzały i straciły znaczenie na ziemi ame­rykańskiej w XVIII i XIX w., uznano, że nowy na- tód nie podziela ideologii wyrosłych na gruncie tych antagonizmów, lecz stwarza inną alternatywę, udowadniając, że zdolność do kompromisów i gra w otwarte karty, zamiłowanie do ciężkiej pracy zdrowego rozsądku są lepsze i bardziej użyteczne niż zamiłowanie do szerokich i dzielących ludzi abstrakcji.

TRAGICZNA KLĘSKA

Tragiczna klęska Ameryki, wojna domo­wa jako skutek uległości wobec przekonań dzielą­cych ludzi, wydawała się potwierdzać jeszcze raz pogląd, że lepiej jest żyć bez zbytniej wiary w poli­tyczne abstrakcje i ideologiczne uogólnienia. Ame­rykanie gratulowali sobie umiejętności obchodzenia się bez korzyści płynących z zagranicznych „izmów”, tak samo jak uważali za swoje osiągnięcie, że uniknęli europejskiej „korupcji” i „dekadencji”.Ale w ciągu minionych kilku dziesięcioleci pu­bliczność amerykańska spostrzegła z przykrością, że obalenie izolacji politycznej i militarnej pociąga za sobą obalenie izolacji intelektualnej, że w całym świecie działają potężne siły zwane ideologiami, których skutków nie możemy uniknąć, że miliony ludzi w wielu krajach pobudzają do działania ich poglądy na sprawy kolonializmu, rasizmu, nacjona­lizmu, imperializmu, socjalizmu, komunizmu i fa­szyzmu.

PEWNA IRONIA

We wszystkim tym jest pewna ironia, któ­rej nie umiemy docenić. Oryginalna recepta Ame­rykanów dla świata — o ile obywatele dawnej Ameryki zajmowali się światem — głosiła, że świat powinien wzorować się na Ameryce celem rozwią­zania swoich problemów, to jest zrezygnować ze sztywnych ideologii, przyjąć nasz typ demokracji, poświęcić się pracy i żmudnemu poszukiwaniu szczęścia i kierować się zdrowym rozsądkiem. Iro­nia polega na tym, że Amerykanie cierpią obecnie zarowno wskutek zwycięstwa, jak i klęski swoich  życie może być lepsze, że ludy kolonialne mogą się wyzwolić jak niegdyś Amerykanie, że nie trzeba znosie nędzy i ucisku, że kraje zacofane mogą stać się uprzemysłowione i cieszyć wysoką stopą życio­wą, ze każdy człowiek powinien dążyć do szczęścia?

ZABARWIONE WSPÓŁZAWODNICTWO

Nawet te kraje kolonialne, które stanowczo odrzu­cają nasze przywództwo, starają się iść za naszym przykładem, a rzucając wyzwanie potędze Ameryki me przestają podziwiać naszej industrializacji. Ale to współzawodnictwo zostało zabarwione przez ideoogie, których nie podzielamy, i spowodowało skut­ki, jakich nigdy nie spodziewaliśmy się. Naśladuje się amerykańską aktywność, ale nie to, co nazywa­my amerykańskim stylem życia.Najbardziej zaściankowemu Amerykaninowi wy­dawało się, że tylko ludzie zaślepieni abstrakcjami pozbawieni zdrowego rozsądku nie rozumieją i nie przyjmują zalet systemu amerykańskiego oraz że wiele zgubnych słabości moralnych uniemożliwiło działanie innych społeczeństw, a jedną z nich była akceptacja złowrogich ideologii.

WIDOCZNA SIŁA

Ale widoczna siła ZSRR, uwienczona wystrzeleniem sputnika i innymi sukcesami w Kosmosie, zachwiała w sposób gwał­towny tym przekonaniem, gdyż Stany Zjednoczone znalazły się w obliczu potęgi materialnej stanowią- nej dla nich trwałe i niezniszczalne wyzwanie. Co więcej, potęga ta bez wątpienia wyrosła na gruncie jednego z tych fatalnych zagranicznych „izmów”. Amerykanin, który z takim trudem porusza się po tym dziwnym, groźnym i, zdawałoby się, niepo­trzebnym świecie ideologii, podejrzewa, że intelek­tualista czuje się w tym świecie jak w domu. Wydaje mu się nawet, że intelektualista jest jednym z twórców tego świata, i w pewnym sensie tak rzeczywiście jest. Intelektualista nie może. zatem unik­nąć pewnej niechęci tych, którzy nie mogą uwie­rzyć, że zmiany w wieku XX nie są w żadnym wy­padku konsekwencją knowań i zamysłów, a jeszcze w mniejszym stopniu konsekwencją szeregu fatal­nie głupich błędów.